Fenomen Labubu: Dlaczego cały świat oszalał na punkcie tych figurek?
Świat oszalał na punkcie małych, włochatych stworków z rzędem ostrych zębów i szelmowskim uśmiechem. Zjawisko, które zaczęło się w Azji, błyskawicznie opanowało glob, a figurki Labubu stały się symbolem statusu, wyprzedając się w mgnieniu oka i osiągając zawrotne ceny na rynku wtórnym. Dlaczego dorośli i dzieci ustawiają się w gigantycznych kolejkach po zabawkę, która na pierwszy rzut oka wcale nie jest urocza? Poznajcie Labubu – potworka, który zrewolucjonizował rynek zabawek kolekcjonerskich i udowodnił, że we współczesnej popkulturze najbardziej pożądamy tego, co nieidealne.
Kim (lub czym) właściwie jest Labubu?
Labubu to postać będąca częścią większego uniwersum o nazwie The Monsters, stworzona w 2015 roku przez Kasinga Lunga – urodzonego w Hongkongu ilustratora, który dorastał w Holandii i Belgii. Choć na pierwszy rzut oka stworek ten może wydawać się nieco demoniczny i mroczny, w rzeczywistości Labubu to ciekawa świata, optymistyczna i życzliwa dziewczynka-elf, która zamieszkuje magiczny las.
Jak inspirowany elfami potworek z ostrymi zębami podbił rynek
Tworząc postać Labubu, Kasing Lung czerpał pełnymi garściami z nordyckiego folkloru oraz starych baśni o elfach i leśnych duchach, którymi fascynował się podczas swojego dzieciństwa spędzonego w Europie. W mitologii skandynawskiej elfy to istoty żyjące bardzo blisko natury, potrafiące być opiekuńcze, ale jednocześnie skłonne do płatania ludziom rozmaitych figli. Labubu ze swoim wyglądem jest doskonałym odzwierciedleniem tej magicznej dwoistości.

Zdjęcie: David Kristiano, unsplash.com
Prawdziwy, globalny przełom dla tej postaci nastąpił w 2019 roku, kiedy Kasing Lung nawiązał współpracę z chińskim gigantem branży zabawkarskiej – firmą Pop Mart. To właśnie Pop Mart wpadł na genialny w swojej prostocie pomysł zamknięcia projektów Lunga w tzw. „ślepych pudełkach” (blind boxach). Postać z notesu artysty trafiła do masowej produkcji, a dreszczyk emocji oraz element hazardu związany z losowaniem konkretnego wariantu potworka z zamkniętego pudełka błyskawicznie napędził machinę sprzedażową.
Estetyka „creepy-cute” – dlaczego pokochaliśmy zabawki, które nie są idealnie piękne?
Sukces Labubu w ogromnej mierze opiera się na całkowitym przełamaniu schematów tego, jak powinna wyglądać urocza zabawka. Figurka charakteryzuje się spiczastymi uszami, szeroko otwartymi oczami i szerokim uśmiechem odsłaniającym dokładnie dziewięć ostrych zębów. W przeciwieństwie do gładkich, nieskazitelnych i łagodnych postaci (takich jak chociażby Hello Kitty), Labubu jest dumnym reprezentantem estetyki określanej mianem creepy-cute (upiornie uroczej) lub uroczej groteski.
Ta zabawka celowo nie jest konwencjonalnie ładna. Jej nieco niepokojący, buntowniczy, a zarazem przytulny wygląd idealnie trafia w gusta współczesnych konsumentów – zwłaszcza milenialsów i pokolenia Z. Młodzi dorośli poszukują dziś w kupowanych przedmiotach głębi, ironii oraz wyrazistego charakteru. Labubu pozwala dorosłym kolekcjonerom na zamanifestowanie swojej oryginalnej osobowości, stając się na ulicach streetwearowym symbolem statusu, który wyraźnie komunikuje: jestem odważny i wcale nie muszę być idealny.
Celebryci i potęga social mediów w kreowaniu trendu
Prawdziwym katalizatorem eksplozji popularności Labubu nie był jednak sam w sobie oryginalny wygląd maskotki, lecz potężna siła nowoczesnego marketingu i algorytmów mediów społecznościowych. To, co początkowo było niszowym produktem dla kolekcjonerów sztuki i zabawek, w mgnieniu oka przekształciło się w globalny must-have i wyznacznik stylu życia
Wpływ Lisy z zespołu Blackpink i Rihanny na lawinowy wzrost popularności figurek
Punktem zwrotnym dla globalnego szaleństwa na punkcie Labubu był kwiecień 2024 roku, kiedy to Lisa – członkini niezwykle popularnego na całym świecie k-popowego zespołu Blackpink – została zauważona z breloczkiem Labubu przypiętym do swojej torebki. To jedno poparcie ze strony gigantycznej gwiazdy zadziałało jak iskra rzucona na beczkę prochu, natychmiast wywołując szał zakupowy w Tajlandii i innych krajach Azji. Niedługo potem trend błyskawicznie przeniósł się na rynki zachodnie, a swoimi potworkami zaczęły chwalić się takie ikony popkultury jak Rihanna, Kim Kardashian czy Cher.
Kiedy światowej sławy gwiazdy i czołowi influencerzy zaczęli przypinać te maskotki do swoich luksusowych torebek czy pasków, Labubu natychmiast przestało być zwykłą zabawką. Figurki stały się pożądanym symbolem statusu, prestiżu i namacalnym dowodem na przynależność do ekskluzywnego grona osób będących na czasie.
Wiralowe unboxingi na TikToku – dlaczego czujemy presję, by dołączyć do reszty?
O ile celebryci zainicjowali ten trend, o tyle algorytmy platform takich jak TikTok, Instagram czy YouTube zamieniły go w masową obsesję. Kluczem do sukcesu okazały się krótkie, niezwykle dynamiczne materiały wideo prezentujące tzw. unboxing, czyli proces otwierania ślepych pudełek (blind-boxów). Widzowie z zapartym tchem śledzą, czy twórcy uda się wylosować rzadką, limitowaną wersję figurki, co działa na ludzki mózg niemal jak wizualny hazard. Te wiralowe nagrania generują miliony wyświetleń, a użytkownicy sami napędzają globalny hype, tworząc darmową reklamę dla producenta.
Taka lawina powtarzających się treści błyskawicznie uruchamia w nas potężny mechanizm psychologiczny znany jako FOMO (Fear of Missing Out), czyli lęk przed tym, że omija nas coś ważnego. Kiedy codziennie widzimy w sieci dziesiątki osób chwalących się swoimi nowymi zdobyczami i czujemy ogromne emocje towarzyszące otwieraniu pudełek, odczuwamy silną presję społeczną, by dołączyć do tego wirtualnego plemienia. Media społecznościowe skutecznie podsycają w nas poczucie, że jeśli nie posiadamy własnego Labubu, to po prostu wypadamy z obiegu.
Psychologia zakupów – dlaczego ludzie oszaleli na punkcie blinboxów?
Choć z pozoru Labubu to tylko urocze maskotki, w rzeczywistości fenomen ich sprzedaży opiera się na precyzyjnie zaprojektowanym mechanizmie psychologicznym, który z ogromną skutecznością oddziałuje na nasze umysły. Co ciekawe, to wcale nie dzieci stanowią główną grupę docelową tej zabawki. W Chinach sprzedaż tych figurek osobom poniżej 8. roku życia jest wręcz całkowicie zakazana, a młodzież do 18. roku życia może je kupować wyłącznie za zgodą opiekunów prawnych. Powodem tego nie jest wygląd samego potworka, lecz niezwykle wciągający i silnie uzależniający sposób jego dystrybucji, który sprawia, że to właśnie dorośli ustawiają się po niego w najdłuższych kolejkach i wpadają w spiralę nadkonsumpcji.

Zdjęcie: freepik.com
Mechanizm blind-boxów i dopamina – jak element hazardu i niespodzianki napędza sprzedaż?
Tajemnica potężnego sukcesu firmy Pop Mart tkwi w dystrybucji figurek w formie ślepych pudełek (tzw. blind-boxów). Kupując taki zamknięty kartonik, klient wie jedynie, z jakiej serii pochodzi zabawka, ale nie ma żadnego pojęcia, który konkretnie model z kolekcji znajdzie w środku. Ponadto mechanizm ten jest zawsze urozmaicony obecnością figurki tajemniczej (często nazywanej wersją chase), która występuje w produkcji najrzadziej i to właśnie na nią polują wszyscy kolekcjonerzy.
Z punktu widzenia neurobiologii, ten sposób sprzedaży to perfekcyjna pułapka na nasz układ nagrody. Ludzki mózg wydziela najwięcej dopaminy (neuroprzekaźnika odpowiedzialnego za motywację i odczuwanie przyjemności) wcale nie w momencie, w którym dostajemy to, czego chcemy, ale właśnie wtedy, gdy wynik jest niepewny. Jest to klasyczny, zmienny schemat wzmocnień – mechanizm identyczny z tym, który wykorzystuje się w grach hazardowych i automatach w kasynach. Dreszczyk emocji oraz wybuch ekscytacji towarzyszący rozpakowywaniu tajemniczego pudełka są tak silnymi bodźcami, że chęć ich ponownego odczucia bardzo szybko zmusza nas do zakupu kolejnego kartonika. W języku psychoterapii (np. w terapii schematów) tego typu zachowanie można nazwać aktywacją Trybu Odłączonego Ukoiciela – dorośli kupują niespodziankę, by zafundować sobie natychmiastową, doraźną poprawę nastroju i szybko rozmasować trudne emocje codziennego dnia.
„Kidult trend” oraz poszukiwanie ukojenia, czyli dlaczego dorośli znów chcą być dziećmi
Błyskawiczna wyprzedaż i gigantyczny popyt na Labubu to także doskonała ilustracja globalnego zjawiska zwanego kidult trendem (od połączenia angielskich słów kid – dziecko oraz adult -dorosły). W ramach tego trendu obserwujemy powszechną tendencję, w której dorośli ludzie całkowicie świadomie sięgają po zabawki i dziecięce atrybuty. W dzisiejszym świecie – pełnym przebodźcowania informacyjnego, stresu, szybkiego tempa życia i gospodarczej niepewności – pluszowe i winylowe stworki stają się dla nich swoistym wehikułem czasu.
Mroczna strona fenomenu – kosmiczne ceny, nadkonsumpcja i wysyp podróbek
Wraz z gigantyczną popularnością, zjawisko Labubu szybko obnażyło swoje znacznie mroczniejsze oblicze. To, co początkowo było niewinną, designerską zabawką, w krótkim czasie przekształciło się w obiekt rynkowych spekulacji, masowej nadkonsumpcji oraz globalnego handlu podróbkami. Kiedy popyt drastycznie przewyższył podaż, na rynku pojawiła się lawina fałszywek, potocznie nazywanych Lafufu. Nieoryginalne figurki charakteryzują się najczęściej gorszą jakością, niedbale wykonanym futerkiem, brakiem ukrytych znaków widocznych w świetle UV, a nawet błędną liczbą zębów potworka. Walka z rynkiem podróbek to jednak zaledwie wierzchołek góry lodowej problemów, jakie generuje ten globalny trend.
Dlaczego masowe kolekcjonerstwo szkodzi planecie?
Mechanizm kupowania w ciemno, silnie napędzany przez dopaminę i presję społeczną, prowadzi do destrukcyjnej w skutkach nadkonsumpcji. Złapani w pułapkę tak zwanego hedonicznego kołowrotka, ludzie wpadają w spiralę kompulsywnych zakupów, gromadząc dziesiątki figurek po to, by poczuć chwilowy dreszczyk emocji podczas ich odpakowywania. Niestety, satysfakcja ta znika niemal natychmiast po wyjęciu zabawki z pudełka, w wyniku czego maskotki szybko lądują na przepełnionych półkach, stając się jedynie kolejnymi zbieraczami kurzu.

Zdjęcie: Tom Fisk, pexels.com
Taki zakupowy szał niesie za sobą katastrofalne skutki dla naszego środowiska naturalnego. Figurki Labubu produkowane są głównie z winylu i innych tworzyw sztucznych (PVC), które niezwykle wolno się rozkładają i ostatecznie uwalniają do wód oraz gleby groźny mikroplastik. Co gorsza, sprzedaż w formie ślepych pudełek oznacza generowanie gigantycznych ilości całkowicie zbędnych, jednorazowych odpadów – każda najmniejsza figurka znajduje się w osobnym kartoniku i zabezpieczającej folii. Kiedy dodamy do tego ogromny ślad węglowy, jaki powstaje przy masowym, lotniczym i morskim transporcie tych zabawek z azjatyckich fabryk na cały świat, okazuje się, że urocze maskotki stanowią niezwykle realne i kosztowne obciążenie dla naszej planety. Szczególnie, że Labubu to tylko trend – za kilka miesięcy zostaną odrzucone w kąt i zastąpione nową modną zabawką.
Tekst powstał na podstawie:
S. Bargeron, Why the world caught Labubu mania, https://jingdaily.com/posts/from-bangkok-to-la-how-the-world-caught-labubu-mania, [dostęp: 13.03.2026].
M. Krawiec, Fenomen Labubu: Czym Jest Pasja do Kolekcjonowania Zabawek?, https://odkryjnas.pl/fenomen-labubu-kolekcjonowanie/, [dostęp: 13.03.2026].
N. Conte, Visualized: Pop Mart’s Labubu Revenue Surge, https://www.visualcapitalist.com/visualized-pop-parts-labubu-revenue-surge/, [dostęp: 13.03.2026].
N. Kubica, Wyjaśniamy fenomen Labubu: dlaczego świat oszalał na punkcie tej upiornie uroczej zabawki?, https://www.flexdog.pl/magazyn/wyjasniamy-fenomen-labubu-dlaczego-swiat-oszalal-na-punkcie-tej-upiornie-uroczej-zabawki, [dostęp: 13.03.2026].
POP MART, THE MONSTERS, https://www.popmart.com/pl/ip/jhXtmvuw, [dostęp: 13.03.2026].
Theresa Cornelia, labubu and overconsumption: the dark side of pop mart (a video essay), https://www.youtube.com/watch?v=aN24QQpABPw, [dostęp: 13.03.2026].
